Finał walki dzielnicowego z Kutna. Pomawiający kłamał. Został skazany.

WCALE NIE SŁABA PŁEĆ
4 marca 2019
Rafał Jankowski: Dobrze, że uwzględniono nasz postulat. Policjant nie może inwestować swoich pieniędzy w jakiekolwiek elementy wyposażenia
25 marca 2019
Pokaż wszystkie

Finał walki dzielnicowego z Kutna. Pomawiający kłamał. Został skazany.

Finał walki dzielnicowego z Kutna. Pomawiający kłamał. Został skazany.

ilustracja

„Pobili mnie policjanci” – twierdził. Prokuratura uznała, że kłamał. Został skazany. Twierdził, że został brutalnie pobity przez policjantów. Całe zajście na autostradowym parkingu niedaleko Kutna nagrali świadkowie. Rzekomo pobity 59-latek został skazany za znieważenie funkcjonariuszy. Dwadzieścia godzin pracy społecznej miesięcznie – i tak przez kolejne pół roku. Oprócz tego 59-letni dziś mężczyzna będzie musiał zapłacić trzy tysiące złotych na rzecz policjantów, których znieważył w 2017 roku. 

Taki, wciąż nieprawomocny, wyrok zapadł w Sądzie Rejonowym w Kutnie. Mężczyzna został skazany, bo tego domagał się Andrzej Rosiak, łódzki dzielnicowy, który został pomówiony o pobicie niewinnego człowieka. Wydarzyć się to miało rzekomo w czerwcu 2017 roku, podczas policyjnej interwencji na MOP w Krzyżanowie przy autostradzie A1 (woj. łódzkie). Rosiak nie krył satysfakcji, że oskarżający go mężczyzna został skazany. – To powinien być jasny sygnał dla wszystkich, którzy myślą, że można kogoś bezkarnie pomówić, bo ten ktoś jest policjantem. Też jesteśmy ludźmi, powinniśmy być tak samo chronieni – podkreśla. Dodaje przy tym, że przez cały czas walki o swoje dobre imię czuł się opuszczony przez przełożonych. – Gdyby nie film, na którym widać całe zajście, miałbym pewnie duże problemy. Niestety, w policji nie ma zwyczaju walki o pomówionego niesłusznie funkcjonariusza. Mówiono mi nawet, że powinienem się cieszyć, że sprawa rozeszła się po kościach – opowiada.

Kluczowy film 4 czerwca został wezwany do interwencji do MOP-u w Krzyżanowie, przy autostradzie A1. – Dostaliśmy informacje o agresywnym człowieku, który atakuje innych podróżnych i uderza w samochody – opowiada policjant. Kiedy dwuosobowy patrol dojechał na miejsce, człowiek – od którego wszystko się zaczęło – leżał już zakrwawiony na kostce brukowej. Nogą blokował odjazd autobusu, który zatrzymał się, aby pasażerowie mogli chwilę odpocząć.

Dowiedzieliśmy się, że ten mężczyzna został tu przywieziony przez jakąś kobietę. Kiedy wysiadł, próbował wejść do stojącego tu autobusu. Został z niego wyrzucony. Wtedy najpewniej doszło u niego do otarć na łokciach i kolanach – opowiada policjant. Jak wyglądała interwencja policji? To widać na nagraniu z kamer przemysłowych zainstalowanych na MOP-ie oraz filmach zarejestrowanych przez świadków zdarzenia za pomocą telefonów komórkowych. Leżący na ziemi człowiek wielokrotnie nazywa policjantów „mordercami”. – Nie wierzę policji za grosz! Zamordowaliście człowieka we Wrocławiu – wykrzykuje w kierunku policjantów. Odnosił się w ten sposób do śmierci Igora Stachowiaka, który zmarł w 2016 roku na komendzie we Wrocławiu. Mężczyzna był wielokrotnie rażony paralizatorem. – Staraliśmy się spokojnie wytłumaczyć, że przyjechaliśmy pomóc temu człowiekowi. Ale on był ciągle bardzo agresywny – opowiada asp. sztab. Andrzej Rosiak.

Niepobity, skazany. Niedługo po zdarzeniu na A1 udało nam się dotrzeć do agresywnego człowieka widocznego na nagraniu. Tłumaczył, że krytycznego dnia pił alkohol, bo jego matka była umierająca. – Popiłem, przyznaję. Wstyd mi. Ale nie zmienia to faktu, że byłem ofiarą przemocy – przekonywał. Mężczyzna złożył niedługo potem w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez policjantów. Twierdził wtedy, że kutnowscy funkcjonariusze „dwukrotnie uderzyli go w twarz”. – Może ich sprowokowałem. Ale oni mi to zrobili! Na nagraniu tego nie widać, bo ciosy dostawałem, jak już nikogo nie było w pobliżu – przekonywał. Ostatecznie prokuratura uznała, że to nieprawda i umorzyła postępowanie. Mężczyzna nie pojawił się w sądzie, kiedy odczytywano wyrok skazujący go na ograniczenie wolności.

Za to w sądzie pojawili się policjanci z NSZZ Policjantów koledzy Andrzeja Rosiaka wspierając go mentalnie podczas rozprawy. NSZZ Policjantów w ramach FOP udzielił mu także wsparcia w opłaceniu kosztów adwokata.

Bardzo gorzko brzmią słowa policjanta o tym, że czuł się opuszczony przez przełożonych i gdyby nie niezbite dowody niewinności utrwalone na nagraniach miałby problemy, bo w policji nie ma zwyczaju walki o pomówionego niesłusznie funkcjonariusza. Ale jak pisaliśmy w poprzednim materiale – jest Pełnomocnik Komendanta Głównego Policji ds. Ochrony Praw Człowieka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *